Read more Read more

Zmarłe osoby

zmarłyCo oznacza, gdy w snach pojawia się zmarła osoba? Takie sny można by tłumaczyć na trzy sposoby:

Może to być prawdziwa wizyta zmarłej.

Można rozpatrywać zmarłą jako aspekt nas samych.

A może też – i to ponoć zdarza się często – zmarła osoba przynosi jakieś ostrzeżenie dla nas albo dla naszej rodziny (może to być pomocna rada).

W moich własnych snach, w których dość często pojawia się moja zmarła przed kilku laty babcia, nigdy jednak nie doszukałam się żadnego ostrzeżenia, a i w życiu nie działo się nic szczególnego. Wszystko więc wskazuje, że moja babcia prezentowała jakiś aspekt mnie samej. Np. babcia martwiła się często niepotrzebnie, bo nigdy nic się nie działo – może akurat przed snem również zamartwiałam się czymś, czym nie należałoby się zamartwiać. Natomiast w rozmowach z innymi, np. starszymi osobami, kilka osób potwierdziło mi, że rzeczywiście dla nich taki sen, np. o ich zmarłej mamie, był ostrzeżeniem. Potem w ich życiu były kłopoty.

W moich własnych snach o zmarłych mam jeden wyjątek. Faktycznie zmarła osoba, moja bardzo bliska koleżanka, przyniosła ostrzeżenie i było ono dosyć grubego kalibru, tylko to ostrzeżenie dotyczyło nie mnie, a mojego eks-chłopaka. Właściwie ten sen miałam po dociekaniach, co się dzieje, bo odbierałam coś ciężkiego – jakieś ciężkie nastroje – co nie było moje. Nawet pomyślałam sobie wtedy, czy przypadkiem nie odbieram jakichś jego nastrojów, ale wydało mi się to już mało prawdopodobne, bo upłynęły już dwa lata od rozpadu naszego związku. (Na początku, to nie dziwiłam się, że odbieram jego stany, bo znałam jego częste huśtawki nastrojów i okazywało się, że je wyłapywałam, ale po 2 latach wydało mi się to już zbyt odległe i mówiłam sobie, że to już niemożliwe). I chciałam wyinkubować sen, czyj stan odbieram. I wtedy dwukrotnie śniłam o tej zmarłej przyjaciółce, z tym że z pierwszego snu nie zapamiętałam żadnych szczegółów oprócz tego, że ona mi się śniła. Ale już kolejnej nocy zapamiętałam sen. We śnie byłam z moim eks i w pewnej scenie (przytaczam sen w telegraficznym skrócie) na dworcu, gdy czekaliśmy na autobus, okazało się, że on nie ma portfela, bo go niedawno zgubił.

Po obudzeniu pomyślałam, że może faktycznie zgubił, bo jemu to się często zdarzało. Nie umiałam jednak wyciągnąć z tego jakiegoś sensownego wniosku. Przebywałam wtedy za granicą i nawet nie miałam jego adresu. Mniej więcej rok później mój eks zawitał w moje strony i opowiedział mi o swoich bardzo czarnych chwilach w życiu, które miał rok wcześniej. Zbankrutowała mu firma, którą prowadził (twierdził, że wyjechał na kilka dni za granicę w jakiejś sprawie i w tym czasie jego pracownicy złymi posunięciami doprowadzili firmę do bankructwa), miał olbrzymie długi w urzędzie skarbowym i gdzieś tam jeszcze, i po prostu chciał sobie wtedy strzelić w łeb (potem stopniowo pomalutku wyszedł z zadłużenia). Kiedy dopytałam się, kiedy dokładnie miało to miejsce, owo bankructwo, okazało się, że swój sen miałam około miesiąc wcześniej. Przyznał mi rację, że gdybym wysłała mu – gdybym miała przy sobie jego adres czy telefon – jakąś wiadomość typu: uważaj na portfel, bo miałam sen, że zostałeś się bez portfela, to od razu za 5 minut by go zgubił. Czyli nic to by nie dało, należało bardziej drążyć tamten sen. Tamten portfel ze snu odnosił się do całego jego stanu posiadania. Nie pomyślałam wtedy nawet o tym, że jego portfel był zupełnie inny niż w czasach, kiedy się znaliśmy. Nasza śp. wspólna przyjaciółka (przez którą się poznaliśmy) faktycznie ostrzegała, że może stracić portfel, czyli cały stan posiadania i zdaje się że w tamtym momencie można było temu jeszcze zapobiec, gdybym umiała odebrać pełniejszą wiadomość ze snu, ale nie umiałam, a potraktowanie snu dosłownie nic by nie dało. (Chociaż miałam jeszcze później dalsze sny, zdaje się że bardziej naprowadzające. (Ach, a jednak była w nich moja babcia).

Wiadomości przynoszone przez zmarłych nie zawsze muszą być ostrzeżeniami, mogą być pomocnymi dla nas i dla naszej rodziny radami dotyczącymi zdrowia, także finansów itp. Dlatego uważam, że warto nauczyć się, jak odbierać takie praktyczne wiadomości ze snów, aby pomóc sobie, bliskiej rodzinie, a nawet innym. Takie wiadomości są dostępne dla każdego z nas.

Były to rozważania śniącej Eli

 

Nasze sny

 

I

W moim otoczeniu zmarłe osoby rzadko pojawiają się we snach.

Mojemu ojcu, gdy byłem malutki przyśniła się zmarła siostra, która podała liczby z Dużegolotka. I faktycznie podała pewniaki, aczkolwiek tato nie skorzystał z pomocy.

Można to uznać za poradę, swego rodzaju pomoc na fizycznym planie. I zapewne zmarli w ten sposób czasami niosą wsparcie. Czasami ponieważ myślę, że sny głównie służą rozwojowi nas samych jako istoty, a nie rozwojowi naszych interesów. Co nie oznacza, że neguję taką pomoc, twierdzę jedynie, że sprawy świata fizycznego są bardzo ulotne. Nikt z nas nie zabierze na drugą stronę nagromadzonych pieniędzy czy kolekcji obrazów. Nasze doświadczenia i przeżycia zapewne powędrują razem z nami.

Inny aspekt snów o zmarłych to czas pożegnań. Bliskie nam osoby, które niedawno odeszły na tamten świat przychodzą nas pocieszyć, dodać otuchy i pożegnać się. Czasami mogą pragnąć rozwiązać stare waśnie, przeprosić lub wytłumaczyć swoje postępowanie. Gdy umiera ktoś nam bardzo bliski zazwyczaj bardzo cierpimy, a sen w którym bliski zmarły uśmiechnie się i coś nam poopowiada doda nam wiele sił, co pomoże szybciej powrócić do normalnego działania.

No i ostatnia rzecz, z jaką miałem do czynienia to przygotowanie śniącego do przejścia na drugą stronę. Zmarli ukazują, że życie po śmierci toczy się dalej, dodają otuchy i wiary. Dzięki temu śniąca osoba łatwiej zniesie „pośmiertną przeprawę”.

II

W moich snach dość często pojawia się jedynie mój zmarły Ojciec. Nie podaje mi liczb w lotto (a szkoda) ale rozmawia ze mną w taki sposób, że jestem niemal w 100% pewny że to naprawdę on. Przepowiedział operacje mojej siostry (ze szczegółami czego będzie dotyczyć) na wiele lat przedtem, utratę źle zainwestowanych pieniędzy itd. Pokazał mi również obrazowo (nie słownie) parę wydarzeń, które się jeszcze nie spełniły.

Złym wydarzeniom, które już się spełniły i tak nie byłem w stanie zapobiec. Wymagłoby to ode mnie irracjonalnych zachowań, które mógłbym tłumaczyć bliskim tylko tym że „coś mi się śniło”.

Co do przyszłych tragicznych wydarzeń przepowiedzianych przez ojca to podjąłem już pewne działania żeby im zapobiec. Ale czuję się jak jakiś szaleniec robiąc to wszystko. A poza tym takie czekanie naprawdę potrafi „wykończyć”.

Sądzę, że tak naprawdę nie są nam potrzebne żadne wiadomości od zmarłych. To nie jest na ludzkie barki. Jest Bóg- jego Opatrzność wystarczy że On wie. Nam dano do ręki teraźniejszość i to ją mamy zmieniać. Czemu mogę zapobiec to staram się zapobiegać a czemu zapobiec nie mogę z tym idę do Jezusa. On ma jedną słabość – mawiała Św. Teresa- nie potrafi odmówić człowiekowi SZCZERZE mu ufającemu.

 

III

Mój Ojciec też mi się śni, a raczej przychodzi do mnie w snach w naprawdę istotnych momentach i „pokazuje drogę”. Wiem, ze przychodzi bo tydzień po jego śmierci we śnie powiedział mi, że fakt, że już umarł nie oznacza, że go tu nie ma, jest i będzie. Zawsze działo się tak jak mówił, a raczej przekazywał telepatycznie lub zabierał w „podróż” i pokazywał symbolicznie miejsca w których się znajdę. Zastanawiam się tylko czemu nie na żywo się pojawia, być może „boi” się, że mnie wystraszy śmiertelnie:)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *